wtorek, 5 maja 2015

Tajlandia - dzień piąty - Wat Arun

Wat Arun uznawana jest za najpiękniejszą świątynię nie tylko w Bangkoku, ale też w całej Tajlandii. Wysoki prang w stylu khmerskim już z daleka robi wrażenie, efektownie wznosząc się nad brzegiem rzeki, ale dopiero gdy przekroczy się Menam i stanie bezpośrednio pod nim można docenić jego niezwykłą urodę. Świątynia przypomina ogromną, fantazyjną układankę złożoną z wielokolorowych, różnokształtnych porcelanowych odłamków.

Świątynia Świtu
Odrobina autoreklamy, zanim przejdę do meritum.

9 ciekawych faktów na temat Wat Arun:

1. Jest jedną z najstarszych świątyń w Bangkoku, powstała w XVI wieku (w czasach Królestwa Ayutthayi) jako Wat Makok.
2. Do 1785 mieściła święty posążek Szmaragdowego Buddy.
3. Dzisiejszy kształt i wygląd zawdzięcza dwóm zasłużonym dla Tajlandii królom - Ramie II i Mongkutowi.

Świątynia Świtu
Siła przyrody.

4. Kolorowa porcelana, która zdobi świątynię wcześniej służyła za balast na statkach pływających między Tajlandią a Chinami.

Świątynia Świtu
Misterne, porcelanowe dekoracje.

5. Wysoki prang symbolizuję górę Meru (w mitologii buddyjskiej centrum wszechświata), a cztery mniejsze wieże - cztery wielkie morza świata.
6. Prang ma 6 poziomów, zwiedzający mogą wejść na trzeci.*
7. Nazwa Wat Arun pochodzie od imienia hinduistycznego boga świtu - Aruny i oznacza właśnie Świątynię Świtu lub Świątynię Jutrzenki.

Świątynia Świtu
Jeden z licznych posążków na terenie świątyni. Zwróćcie uwagę na naszyjnik z kwiatów, podarowany kogutowi.

8. Jak sama nazwa wskazuje obiekt najlepiej podziwiać wczesnym rankiem (ale i dla śpiochów jest ratunek  - dobre światło jest też późnym popołudniem).

Świątynia świtu
Świątynia o zachodzie słońca.
9. Wizerunek świątyni wybito na monecie 10-bahtowej.

Do świątyni Wat Arun najłatwiej przedostać się łódką kursującą tam i z powrotem z przystani Tha Tien. Koszt biletu to zaledwie 20 bahtów.

Przystań Tha Tien
Na przystani Tha Tien

* Uwaga na schody, stopnie są bardzo wysokie, w zasadzie to bardziej murowana drabina.

Świątynia Świtu
Uwaga na strój. Zakładanie długiej spódnicy nie było najlepszym pomysłem z możliwych.

Godziny otwarcia: 08:30-17:30 - Świątynia od jakiegoś czasu jest w remoncie, dane z grudnia 2014.
Koszt: 30 bahtów
Strona internetowa: klik


poniedziałek, 4 maja 2015

Tajlandia - dzień piąty - rejs po kanałach Thonburi

Rejs po kanałach Thonburi, dawnej stolicy Tajlandii, dziś jednej z dzielnic Bangkoku, to dla mnie punkt absolutnie obowiązkowy w czasie pobytu w Kraju Uśmiechu. Pamiętacie scenę z Człowieka ze złotym pistoletem, gdy nieustraszony James Bond (w tej roli James Moore) pędzi przez kanały łodzią długorufową? Palmy chylą się nad mętną wodą, która rozpryskuje się po nadbrzeżach ciasno oblepionych drewnianą zabudową. Żar leje się z nieba. Niczego nieświadomi Tajowie, zajęci swoimi sprawami, spokojnie przechadzają się wzdłuż rzeki. Film jest kiczowaty i mało ambitny (delikatnie rzecz ujmując), ale klimat tego miejsca oddaje idealnie. W czasie rejsu poczujecie się jak agent 007, no może trochę bezpieczniej, o ile nie będą Was gonić zwolennicy Hai Fata.

Trwający około godziny rejs można wykupić od ręki w 2 miejscach: koło świątyni Wat Arun lub, tak jak my, na przystani Tha Tien. Ta druga opcja dostarcza dodatkowych emocji w postaci przepłynięcia malutką łódeczką w poprzek Menamu. Ekscytujące. Koszt takiej atrakcji jest sprawą umowną, niby wisi cennik, ale można się dogadać. My zapłaciliśmy 700 bahtów za 2 osoby, za indywidualną wycieczkę. Uważam, że to bardzo niewygórowana cena, tym bardziej, że kierowca opowiadał nam co widzimy. 

Dość tego gadania. Niech zdjęcia przemówią. 

Dzień V: . Rejs po kanałach Thonburi - Wat Arun - Wat Traimit - China Town i Little India - Targ kwiatowy

Bangkok khlongs
Wyruszamy.

Rejs po kanałach Thonburi
Po drodze mijamy szkołę,

Bangkok khlongs
oraz ogródki,

kanały Thonburi
w których rosną mango.

kanały Thonburi

Domy, które w Polsce uznałabym z okropną, zaniedbaną ruinę tu nagle okazują się bardzo malownicze. 

Kanały Thonburi
Jednoosobowy targ wodny.

Bangkok khlongs
Warto wybrać się na rejs, można zostać pozdrowionym przez mnicha :)

Kanały Thonburi
Taką łódką też płynęliśmy.

kanały Thonburi




piątek, 1 maja 2015

Tajlandia - dzień piąty - ten, kiedy zaspaliśmy

Napiszę prosto z mostu - nie jest mi łatwo wstać do pracy i z reguły przyjeżdżam do niej przynajmniej 10 minut za późno. Natomiast na wakacjach chodzę jak szwajcarski zegarek, pobudka 7:30-8:00 (jeśli trzeba, to wcześniej), szybkie śniadanie i w miasto/na plażę. Uważam, że rozsypianie się, kiedy jest się tak daleko, to zwykła strata czasu. Jednak 6 godzin różnicy między Polską a Tajlandią pokonało w końcu i mnie. Piątego dnia wakacji (11 grudnia 2014 roku - historyczna data) zlekceważyłam budzik, wyłączyłam go, nawet nie pamiętam kiedy i gdy się obudziłam, ku mojej zgrozie, była już 11. Co robić, co robić? Ano, udawać, że nic się nie stało, wstać i próbować realizować plan, rozszerzony o śniadanie "w mieście" zamiast w hotelu. Pad thai i świeży sok z pomarańczy szybko poprawiły mi humor, pozwoliły zapomnieć o rozczarowaniu własną osobą i przystąpić do zwiedzania, a wyglądało ono tak:


Targ kwiatowy w Bangkoku
Targ kwiatowy w Bangkoku.

Rejs po kanałach Thonburi
Kanał w dzielnicy Thonburi. Egzotyka pełną gębą.

Wat Arun
Jedna z wież świątyni Wat Arun.

Wat Arun
Tak jakby było mi mało gorąco, na czas wizyty w świątyni owinęłam się jeszcze białą chustą. Uff. 

Bangkok
Gwiazda betlejemska w dzielnicy chińskiej w Bangkoku.

Świątynia Złotego Buddy
W Wat Traimit.

Śniadaniownia :)