Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hotele. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hotele. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Aloft Brussels Schuman - gdzie spać w Brukseli

To niewiarygodne, że od mojego ostatniego wpisu na blogu minęło już 5 mięsiecy! A od pobytu w Brukseli prawie 2 lata. Całe szczęście pamięć mam wyśmienitą, dlatego dziś mogę przedstawić hotel, w którym spędziliśmy nasz brukselski weekend.

Znalezienie hotelu w Brukseli, który nie zrujnuje polskiej kieszeni, a zarazem będzie będzie w dobrej (czyt. bezpiecznej, przynajmniej do niedawna) dzielnicy to nie lada wyzwanie. Moim wymaganiom sprostało tylko jedno miejsce - trzygwiazdkwy Aloft Brussels Schuman. Sieciowy, czysty, dość nowy obiekt, w rewelacyjnej, jak na stolicę Europy cenie - dokładnie 736 złotych za 3 noce (aż tak dobrej pamięci nie mam, sprawdziłam rezerwację), tym razem bez śniadania.


nocleg w Brukseli
Aloft Brussels Schuman
Największą zaletą hotelu jest jego położenie w spokojnej w sierpniu, a tętniącej życiem w pozostałe miesiące roku Dzielnicy Europejskiej, pomiędzy dwiema stacjami metra - Schuman i Maalbeek. Z obu stacji szybko i wygodnie można dostać się do dowolnej części miasta. Oczywiście czasami konieczna jest przesiadka na inną linię metra lub tramwaj, ale transport miejski w Brukesli jest rozwiązany bardzo dobrze. W zasiegu krotkiego spaceru z Aloft Schuman jest Parc du Cinquantenaire z Autoworld i Królewskim Muzeum Sił Zbrojnych oraz Park Leopolda, a zaraz za nim najlepsze frytki w Brukseli - Maison Antoine. Na piechotę można spokojnie dotrzeć również do Pałacu Królewskiego.

O pokojach wiele napisać się nie da, ot typowe dla sieciowego hotelu, może trochę bardziej nowoczesne i przestronne z dużym oknem i ładną, wygodną łazienką. W każdym pokoju jest deska do prasowania i żelazko oraz czajnik (wygodne! zwłaszcza dysponując tylko bagażem podręcznym). Jest też telewizor, ale prawdę mówiąc, doczytałam o tym przed chwilą na stronie, bo ja akurat na wakacjach telewizji nie oglądam i zupełnie nie zwracam uwagi na jego obecność lub nie.

nocleg w Brukseli
Aloft Brussels Schuman

Uwaga. Hotel dysponuje parkingiem podziemnym, ale z bardzo ograniczoną ilością miejsc. Jest ryzyko, że miejsca dla Was nie starczy i wtedy trzeba będzie parkować na jednym z parkingów w mieście. Zdarzyło się to rok temu moim rodzicom, których również wysłałam do Aloft Schuman. Niestety miejsca wcześniej zarezerwować nie można.

Strona internetowa: klik

piątek, 26 czerwca 2015

Holiday Inn Resort Krabi Ao Nang Beach - gdzie spać na regionie Krabi

Bywają chwile, gdy ważne jest nie tylko to, co się ogląda, ale także gdzie się śpi. Kiedy zwiedzam miasta, kluczowe jest by hotel był w centrum, może być nawet skromny, bez basenu i śniadania, byleby był dobrze położony i skomunikowany. Jednak, kiedy szykuję się na wypoczynek i plażowanie, dokładnie czytam Tripadvisora i Holidaycheck, by wybrać najlepszy, najwygodniejszy nocleg w moim zasięgu cenowym. Wtedy liczy się odległość od morza, widok z okna, wielkość basenu i różnorodność potraw na śniadanie. Po długich wahaniach na tajskie plażowanie wybrałam Holiday Inn Resort Krabi Ao Nang Beach w Ao Nang. I ani przez chwilę, już na miejscu, nie pożałowałam tej decyzji.

hotel w Krabi
Holiday Inn Resort Krabi Ao Nang Beach
Hotel, a w zasadzie duży resort, położony jest na samym krańcu miejscowości Ao Nang, już przy kolejnej plaży - Nopparat Thara. Jego wielką zaletą są dwa ogromne baseny. Spytacie, po co baseny skoro pod nosem jest Morze Andamańskie? Mnie baseny na wakacjach są niezbędne do szczęścia, bo bardzo lubię pływać, a w morzu, nawet najbardziej turkusowym, to jednak tylko kąpiel. Często po powrocie z całodziennego plażowania, przepływałam jeszcze kilka długości. Ot taki wakacyjny kaprys. Ośrodek podzielony jest na dwie części: rodzinną i dla par. Ta druga jest trochę starsza, ale jednak polecam właśnie ją, gdyż jest zdecydowanie bardziej spokojna. W basenie często nie było nikogo oprócz mnie. Otoczenie hotelu jest bardzo ładne i zadbane: dużo tu palm i kwitnących krzewów. Soczysta trawa wprost zachęca, by po niej pochodzić. Najbliższa plaża z pewnością nie jest najpiękniejszą w Tajlandii, ale na długie spacery i krótkie kąpiele nadaje się w sam raz. Nie wspominając o pięknych zachodach słońca i fantastycznych, futurystycznych rysunkach na piasku, tworzonych przez maleńkie krabiki.

Hotel w Krabi
To co tygrysy lubią najbardziej. Następnym razem skusimy się na pokój z wejściem do basenu.

Nopparat Thara
Długa plaża Nopparat Thara. W miejscach, gdzie nie było muszelek i krabów piasek był mięciutki jak mąka. Cecha charakterystyczna tej, jak i innych plaż w Tajlandii, to silne pływy. Świetne wrażenie, gdy rankiem woda podchodzi prawie pod hotel, a wieczorem trzeba przejść kilkaset metrów by jej dotknąć.

Nopparat Thara
Nopparat Thara Beach

Nopparat Thara

Nopparat Thara
Krabowe piktogramy. Jak dla mnie absolutny czad.

Zarówno pokoje, jak i łazienki w Holiday Inn są naprawdę okazałe. Zacznijmy od łazienki, mieści ona sporą wannę, oddzielny bardzo duży i wygodny (do spłukania piasku po całodziennym plażowaniu idealny) prysznic, toaletę oraz lustro i umywalkę. Jest oczywiście suszarka do włosów, a także telefon. Oprócz standardowych przyborów i kosmetyków, można dodatkowo poprosić obsługę o szczoteczkę i pastę do zębów czy maszynkę do golenia. Jedyną wadą łazienki jest przyćmione światło przy lustrze. Wyposażenie pokoju jest dość standardowe, ale całkiem stylowe: wygodne, duże łóżko (pościel zmieniana co drugi dzień), fotele, biurko oraz lodówka. W lodówce codziennie dwie półlitrowe butelki wody, a na biurku zestaw do parzenia kawy i herbaty, także każdego dnia uzupełniany. Poszczęściło nam się i dostaliśmy pokój lepszy, niż oryginalnie zamawiany. Dzięki temu mieliśmy do dyspozycji 2 balkony: duży z widokiem na morze i basen z wygodnymi leżakami oraz mniejszy ze stolikiem i krzesłami. Gwoli dokładności napiszę jeszcze, że zarówno klimatyzacja, jak i wiatrak nad łóżkiem działały ok. Jedna mała rada - nie próbujcie suszyć ubrań, zwłaszcza bawełnianych, na suszarce na balkonie. Przy tej wilgotności powietrza i tak nie wyschną, lepiej zabrać je do środka, klimatyzator trochę je osuszy.

Hotel w Krabi
Kawałek pokoju i nasz balkon. Nawet w deszczu było fajnie (a im dalej od powrotu, tym dżdżyste wspomnienia coraz bledsze)

Hotel w Ao Nang

Hotel w Krabi
Widok z balkonu na wprost...

Hotel w Ao Nang
... i na lewo.
Nie wspomniałam o jeszcze jednej zalecie Holiday Inn w Ao Nang, a mianowicie o śniadaniach. Na pierwszy posiłek dnia serwowane jest wszystko, czego dusza zapragnie i jeszcze więcej. Właściwie tym ich menu, można by obdzielić 3 posiłki w skromniejszych hotelu. Mnie najbardziej przypadł do gustu bufet z gorącymi daniami azjatyckimi. Właściwie każdy dzień rozpoczynałam od smażonego makaronu lub ryżu, kurczaka w sosie, warzyw, a czasem nawet i zupy (zawsze były do wyboru dwie). Oprócz tego można było skosztować dań europejskich: kiełbaski, jajecznica, omlety, czasem pieczone ziemniaczki i wszelkie inne dobra. Do wyboru było też kilka rodzajów pieczywa, grzanki, sery oraz wędliny (ale tych w hotelach raczej nie jadam, więc ich nie ocenię). Świetnym pomysłem, biorąc pod uwagę gorący i wilgotny klimat jest osobne, mocno chłodzone pomieszczenie (taka duża lodówka) na jogurty, soki i owoce. Dzięki temu zawsze pozostawały świeże. Oprócz owoców na śniadaniowy deser były naleśniki, gofry i ciastka, niektóre na ciepło.

Hotel w Krabi
Ekshibicjonizm pełną gębą.

Hotel w Ao Nang

Hotel w Ao Nang
Widok z restauracji.
Na koniec najważniejsze - obsługa. To ona sprawia, że do tego hotelu chce się wracać. Kiedy jednego dnia czekaliśmy na spóźniający się transport na wycieczkę, uspokajali - nie martwcie się, siedźcie spokojnie, to nasza rola, abyście wsiedli do właściwego samochodu. To taki mały szczególik, ale dobrze oddaje podejście personelu. Wszędzie, gdzie wchodziliśmy, witał nas serdeczny uśmiech i miłe pozdrowienie.

Za tygodniowy pobyt w Holiday Inn Resort Krabi Ao Nang Beach ze śniadanimi, za dwie osoby, zapłaciliśmy niespełna 2000 pln. Zamawialiśmy przez TUI, a konkretnie przez ich facebookową stronę. Polecam. Cena zdecydowanie najniższa (niższa niż na stronie hotelu, na booking.com i agoda.com), a obsługa super. Szybki kontakt i przychylne podejście.

Dla porządku. Strona hotelu: klik


wtorek, 24 lutego 2015

UMA Residence Hotel - gdzie spać w Bangkoku

Oferta hoteli w Bangkoku jest przeogromna, a decyzja jest tym trudniejsza, że większość z nich dostępna jest w naprawdę przystępnych cenach. Po wielu dniach wertowania portali takich jak tripadvisor, booking i agoda, w końcu się zdecydowałam.

Mój wybór padł na hotel UMA Residence położony w (relatywnie) spokojnej i zielonej dzielnicy Dusit. Dlaczego właśnie ten hotel, dlaczego właśnie tam? W Bangkoku zdecydowaliśmy się spędzić aż 6 nocy, dlatego nie chcieliśmy spać w turystycznym centrum (odpadały okolice Khao San i Rambuttri), ani w nowoczesnej, biznesowej dzielnicy (odpadał Silom i jemu podobne). Wiedzieliśmy, że będziemy bardzo dużo zwiedzać i chcieliśmy mieć wieczorem możliwość odpocząć od zgiełku wielkiego miasta, poczuć się jak na wakacjach. Dodatkowo zależało mi na tym, aby hotel był możliwie nowy, bo zwiększa to szanse na dobre warunki sanitarne i czystość (choć, oczywista, ich nie gwarantuje), a UMA została otwarta na kilka miesięcy przed naszym przyjazdem.*

Dziś mogę powiedzieć, że decyzja była w 100% trafiona. Rano budził nas krzyk ptaków, a nie trąbiące samochody, a wieczorem usypiał szum wody w basenie, zamiast rozkrzyczanych Anglików. Dzięki pewnemu oddaleniu od centrum, dzielnica Dusit nie jest mocno oblegana przez turystów, a przez to jest bardziej autentyczna i egzotyczna. Taki stan rzeczy ma oczywiście też swoje wady, jest trochę brudno, zewsząd dochodzą ostre zapachy, a mnie, na przykład, widok surowego kurczaka leżącego w 30 stopniach na ziemi skutecznie odstraszył od, tak przez wszystkich zachwalanej, tajskiej ulicznej kuchni.

Szczególnie miło wspominam wieczory spędzane nad pięknie podświetlonym hotelowym basenem. Co prawda jego rozmiary są raczej niewielkie, a woda chłodna, ale jacuzzi, wygodne leżanki i łagodna muzyka pozwalały się świetnie zrelaksować po dniu intensywnego zwiedzania. Zarówno przestrzeń  w okół basenu, jak i pomieszczenia wspólne, lobby są bardzo ładnie urządzone. Dużo tam drewna i naturalnych materiałów. Wszystko jest nowe i niezniszczone. Miłą drobnostką są też kruche ciasteczka w kilku rodzajach i kawa, dostępne dla gości o każdej porze dnia i nocy.

Pora przenieść się do pokoi, które nie są duże, ale za to bardzo czyste i zadbane. My wybraliśmy trochę większy pokój z balkonem i widokiem na basen (Deluxe King Bed Pool View). Miał wszystko czego potrzeba i jeszcze więcej: wygodne łóżko, lodówkę (codziennie napełniana dwoma butelkami wody), wi-fi (tak! kontakt ze światem, gdy jest się tak daleko, jest niezwykle istotny), zestaw do parzenia kawy czy herbaty oraz telewizor (którego nie włączyliśmy ani razu). Pościel zmieniano co drugi dzień, ręczniki codziennie. Łazienka była niewielka, ale wygodna, z dużym brodzikiem. Skoro przy higienie jesteśmy, to w Tajlandii do mycia zębów polecam jednak wodę butelkowaną, albo chociaż przegotowaną. Jedynym co naszemu pokojowi można zarzucić, to szwankująca klimatyzacja, któregoś ranka wyleciał z niej lód. Awarię zgłosiliśmy na recepcji i natychmiast została naprawiona. 

Pokój hotelowy można zarezerwować ze śniadaniem. Lubię rano usiąść, przekąsić coś i w spokoju wypić herbatę, zdecydowałam się więc na tę opcję. Jeżeli chodzi o wybór, to nie był on szalony, ale wystarczający. Jeśli ktoś nie potrafi wybrać spośród tostów, jajek, parówek, świeżych warzyw i owoców oraz dwóch albo trzech potraw azjatyckich, to już jego problem.

Prawie zapomniałabym o najważniejszym. Obsługa hotelu jest znakomita! Wszyscy są przesympatyczni i bardzo pomocni. Jedyne co, to mogliby trochę popracować nad angielskim ;)

Za 6 dni w UMA Residence Hotel dla 2 osób, ze śniadaniami, zapłaciliśmy około 900 złotych. Najlepszą cenę gwarantowała rezerwacja na stronie hotelu: klik.

* Ze względu na to, że hotel jest nowy i nie w ścisłym centrum, czasem trudno było znaleźć taksówkarza, który miał w sobie wystarczająco dużo samozaparcia, aby go odnaleźć.  Tę niedogodność kompensowało położenie niedaleko przystani tramwaju wodnego, który szybko stał się naszym ulubionym środkiem transportu w Bangkoku.

Inne hotele które rozważaliśmy na pobyt w Bangkoku:

Chern Hostel
Ibis Bangkok Riverside
Centre Point Silom

Wejście do hotelu.

Widok z balkonu.

UMA Residence Hotel

UMA Residence Hotel

Basen w UMie wieczorem. Fantastyczny by poleniuchować.

Święta dotarły do Tajlandii.


wtorek, 18 listopada 2014

Palazzo Coco - gdzie spać na Wybrzeżu Amalfi

Wybór miejsca do spania na całym Półwyspie Sorrentyńskim, nawet w maju, to wcale nieprosta sprawa. Hoteli, pensjonatów i apartamentów jest mnóstwo, ale kiedy zderzyłam je z kryterium ceny i jakości (przypominam, ma być przede wszystkim czysto), to nie powiem, aby głowa rozbolała mnie od nadmiaru opcji. Albo było drogo, albo hotel pośrodku niczego, albo brzydki moloch. Mimo wszystko, dzięki Tripadvisor,  szybko trafiłam w dziesiątkę. Pod wpływem świetnych opinii zdecydowaliśmy się zatrzymać w Maiori, w małym rodzinnym pensjonacie, o wdzięcznej nazwie, Palazzo Coco. Pozytywne rekomendacje sprawdziły się co do jednej.

Żeby być w porządku wobec siebie i Was napiszę od razu, że pensjonat położony jest na samej górze miasteczka. Ma to swoje wady i zalety. Zacznę od tych pierwszych - nie da się bezpośrednio pod niego podjechać samochodem, w najgorszym przypadku trzeba pokonać 300 stopni (dość wysokich), a w najlepszym kilkadziesiąt*. Nie jest więc to miejsce dla osób, które mają problem z poruszaniem się, z chorobami układu krążenia oraz dla rodzin z małymi dziećmi. Wszystkim innym polecam je z czystym sercem, bo widok, który roztacza się po pokonaniu wszystkich tych schodów jest oszałamiający. Trudno mi zdecydować czy piękniejszy w dzień (turkus morza) czy w nocy (majolikowa, oświetlona wieża kościoła).

* My oczywiście wybraliśmy najdłuższą trasę i to w ulewie. Nie chcielibyście widzieć miny mojego męża, tachającego 30-kilogramową walizę...

Pensjonat prowadzi przesympatyczny Antonio i jemu to miejsce zawdzięcza domową, miłą atmosferę. Co rano budził nas zapach pieczonych specjalnie dla nas cornetti. Śniadanie wszyscy goście ustalają dla siebie indywidalnie - zarówno godzinę, jak i konkretne danie - mogą być to kanapki, jajecznica, omlet, świeże owoce, a na pewno także inne opcje, których my nie próbowaliśmy. Antonio jest kopalnią wiedzy o okolicy i chętnie odpowiada na wszystkie pytania, zarówno dotyczące zwiedzania, jak i życia codziennego. Mówi po angielsku i, co oczywiste, po włosku.

Ponieważ pobyt rezerwowaliśmy dość wcześnie (w marcu na maj), dostępne były jeszcze wszystkie pokoje. Zdecydowaliśmy się na pokój Gianna - typu superior - cena była niewiele wyższa niż pokoi standardowych, a balkon z pięknym widokiem na morze i miasteczko - nie do przecenienia. Budzić się rano i kłaść spać z tak fantastyczną panoramą było prawdziwą przyjemnością. Pokój, zgodnie z tym co czytałam wcześniej i co podawała strona internetowa, był bardzo czysty i miał wszystko czego potrzeba: wygodne duże łóżko, klimatyzację, lodówkę oraz łazienkę z wanną. To takie miejsce gdzie widać dbałość o szczegóły: ceramika w kuchni i łazience w lokalnym stylu, ładna kolorystyka, miękkie ręczniki.

Niestety nie mam zwyczaju robienia zdjęć pokojów, w których śpię. Z reguły zaraz po moim wejściu, jest w nich jak po przejściu tajfunu - jedna, druga waliza, plecak, przewodnik, notatnik i parę biletów nie sprzyjają  fotografowaniu. Załączam kilka zdjęć widoku z okna, tak na zachętę.

Cena jednej nocy w maju wynosiła 55 euro, a więc za 5 nocy zapłaciliśmy 275 euro. Z tego co zauważyłam najlepiej rezerwować przez stronę pensjonatu, przez booking.com wychodziło trochę drożej.

Dla porządku: klik
Opinie na Tripadvisor: klik

Widok z Palazzo Coco o poranku.

Widok z Palazzo Coco o zmierzchu - to najpiękniejsza pora w południowej Europie.

Widok z Palazzo Coco w nocy.

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Residenza Bollo Apartments - gdzie spać w Rzymie

Od czasu do czasu lubię odpocząć na złotej plaży nad turkusowym morzem, wtedy istotna jest dla mnie jakość hotelu, to czy śniadania są różnorodne, a widok z pokoju piękny. Przy wakacjach w mieście, kluczowe jednak jest położenie. Jeśli hotel/hostel/pensjonat jest w centrum lub przynajmniej niedaleko przystanku jest już dobrze. Powinien być jeszcze czysty ;) Wszystkie te warunki spełnił wybrany przeze mnie skromny pensjonat o wdzięcznej nazwie Residenza Bollo Apartments. 

Zajmuje on kilka pięter starej kamienicy w wąziutkiej uliczce Vicolo del Bollo niedaleko Campo de' Fiori. Poza problemem z zakwaterowaniem (pierwszą noc musieliśmy spędzić w apartamencie kilkaset metrów dalej), niewiele można mu zarzucić. Pokoje są sprzątane codziennie, a obsługa jest miła. Każdy z gości dostaje swoje klucze, można więc swobodnie wychodzić i wracać, kiedy się chce. Pensjonat nie oferuje śniadań, ale to żadna strata, a wręcz zysk. W Rzymie jest w końcu tyle świetnych miejsc, gdzie można zjeść smaczną kanapkę, świeżuteńkie ciastko i popić to pyszną kawą. My upodobaliśmy sobie położoną nieopodal piekarnię Forno Campo de' Fiori. Serdecznie polecam białą pizzę bez dodatków (pizza bianca) i pizzę z sosem pomidorowym (pizza rossa), a także rozmaite słodkości. Niebo w gębie.

Jak wspominałam pensjonat Residenza Bollo Apartments jest świetnie położony, do najważniejszych zabytków można dojść na piechotę, oto dowód w liczbach:

200 m Campo de' Fiori (ok. 2 minut)
500 m Piazza Navona (ok. 5 minut)
800 m Panteon (ok. 10 minut)
1 km Piazza Venezia (ok. 12 minut)
1,5 km Fontanna di Trevi (ok. 20 minut)
1,5 km plac św. Piotra (ok. 20 minut)

Sprawdziliśmy, że z tych okolic można też spokojnie dojść na piechotę do Forum Romanum (to tylko ok 2 kilometry, ale trzeba pamiętać, że po drodze trzeba wejść na Kapitol) i wrócić z okolic Schodów Hiszpańskich (również 2 kilometry).

Przystanki, z których można dojechać do, między innymi , największego węzła komunikacyjnego w Rzymie - dworca Termini znajdują się nieopodal, przy ulicy Corso Vittorio Emmanuele II.

4 noce dla dwóch osób kosztowały nas łącznie 364 euro

Strona internetowa: klik
Opinie o pensjonacie na portalu Tripadvisor: klik

Widok z okna Residenza Bollo Apartments

Okolice pensjonatu Bollo Apartments