wtorek, 5 sierpnia 2014

Rzym - dzień trzeci - czyli dużo kościołów i wisienka na rzymskim torcie

Dzień trzeci to ten, w którym wszystko poszło zgodnie z planem. No prawie wszystko, bo miała być ładna pogoda, a tymczasem padał deszcz. W ogóle, to trochę rozczarowałam się majowym Rzymem. To znaczy było dość ciepło, na zwiedzanie można by powiedzieć, że nawet w sam raz, ale ja, jako istota ciepłolubna liczyłam na pełne słońce i 25 stopni w cieniu. Na to wskazywały historyczne dane, których zawsze wyszukuję na stronie wunderground. Szczęśliwie złożyło się tak, że trzeciego dnia było zaplanowane dużo kościołów, muzea oraz liczne przejazdy komunikacją miejską, tak więc nawet za bardzo nie zmokliśmy. A nasza marszruta wyglądała tak:

1) Bazylika św. Pawła za murami
2) Bazylika Matki Boskiej Większej
3) Palazzo Massimo alle Terme (Museo Nazionale Romano)
4) Bazylika Matki Bożej Anielskiej
5) Bazylika Santa Maria in Cosmedin (Usta Prawdy)
6) Bazylika Matki Bożej Ołtarza Niebiańskiego
7) Kapitol i schody La Cordonata
8) Muzea Kapitolińskie
9) Zamek świętego Anioła 

Muzea Kapitolińskie

Palazzo Massimo alle Terme

Bazylika Matki Bożej Śnieżnej


poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Rzym - jakie przewodniki i mapę zabrać

Zawsze tuż przed wyjazdem odhaczam na liście kolejne rzeczy do zabrania. Dokumenty - są; pieniądze - obecne; przewodniki - też. Można jechać. Bardzo lubię czytać (i kupować przewodniki). To jeden z najprzyjemniejszych elementów przygotowań. Mam swój podróżniczy notatnik, gdzie spisuję wszystkie najważniejsze informacje, co zobaczyć i w jakiej kolejności.

Zdecydowanie najlepszym przewodnikiem po Wiecznym Mieście, dostępnym na rynku polskim, jest Rzym z serii wakacje w wielkim mieście wydawnictwa National Geographic. To oczywiście tylko moje zdanie i nie trzeba się z nim zgadzać (ale książkę warto najpierw przejrzeć). Co dla mnie najbardziej istotne przewodnik jest bardzo treściwy - przeważa w nim tekst, a nie obrazki. Zawiera wiele wskazówek: o której najlepiej, co zobaczyć, którym wejściem najdogodniej wejść. Niby drobiazgi, a jednak ułatwiają życie. Autorzy przewidzieli kilka tras spacerowych. Ja zawsze układam swoje własne, ale z tego co zauważyłam te są naprawdę fajne, zwłaszcza dla osób, które mają więcej czasu niż 4 dni. Książka jest bardzo ładnie wydana, ilość zdjęć nie przytłacza, są dobrane naprawdę z głową, zachęcają do zwiedzania. Fajne są specjalne wkładki, poświęcone różnym tematom: rzymskim fontannom, obeliskom czy parkom. Co istotne przewodnik jest niewielkich rozmiarów i lekki - łatwo go ze sobą zabrać. Ponieważ miałam wydanie z 2011 roku (i chyba nowszego nie ma), to wszystkie godziny otwarcia sprawdzałam przed wyjazdem w Internecie (przy poszczególnych wpisach podaję linki do stron zabytków albo organizacji turystycznych).
 
Zanim poszłam do księgarni na kolejne zakupy, szczęśliwie sięgnęłam na własną półkę. Okazało się, że dwa przewodniki Pascala, które od dawna na niej stoją, o znamiennych tytułach Włochy Południowe i Włochy Północne, są naprawdę dobre. Rzym opisany jest w obu, a przynajmniej tak było w wydaniach z 2005 roku (pozycje te były wznawiane po wielkroć, dlatego warto sprawdzić jak jest obecnie). Mimo, że włoskiej stolicy jest poświęcony tylko jeden z kilku rozdziałów, to doza informacji jest bardzo solidna. Właściwie zupełny brak zdjęć (ok, jest kilka na początku), rekompensowany jest potężną dawką treści. Dodatkową wartością są mocno schematyczne, ale bardzo czytelne mapki. To naprawdę bardzo dobre przewodniki, polecam. Jedyny minus za to, że są dość ciężkie.

Oprócz powyższych, miałam także drugi przewodnik National Geographic "Spacerem po Rzymie. Największe atrakcje miasta". Tę pozycję przeczytałam jeszcze w domu, wynotowałam co najważniejsze i na kanapie pozostał, kiedy my zadeptywaliśmy rzymskie chodniki. Nie jest zły, tego nie można powiedzieć, ale stanowi bardziej uzupełnienie innych przewodników, niż samodzielną podstawę. Jeżeli chodzi o zabytki, to wszystkie i jeszcze więcej opisują wakacje w wielkim mieście, podobnie ma się sprawa z informacjami praktycznymi. 

Z całego serca mogę polecić także plan comfort! map Rzym i Watykan wydawnictwa ExpressMap. Jest bardzo starannie wykonany, dobrze odwzorowuje rzeczywistą topografię miasta, a na dodatek jest zalaminowany, dzięki czemu nie rwie się i łatwo go poskładać tak, aby na wierzchu znalazło się dokładnie to miejsce, które nas interesuje.
 
Żeby być fair, muszę wspomnieć o jednym. Przewodniki służą mi przede wszystkim do tego, aby upewnić się, że wiem o wszystkich miejscach, które warto odwiedzić w danym miejscu. Jeśli o to chodzi Pascal i National Geographic są naprawdę wystarczające. Natomiast, jeśli chodzi o noclegi i wyżywienie, w ogóle nie polegam na książkowych pozycjach, bo tu sytuacja zmienia się zbyt szybko. W tej sferze moim najlepszym przyjacielem jest tripadvisor.



Dowód, że przewodnik National Geographic był z nami w Rzymie :)


sobota, 2 sierpnia 2014

Rzym - dzień drugi - Fontanna di Trevi

Wychodząc z samolotu, jednym uchem (i całkiem niechcący), podsłuchałam, jak jedna pani, mówiła drugiej pani, że trzecia pani powiedziała, że "ta Fontanna di Trevi to taka mała". Matko jedyna! Ja nie wiem jakie ta trzecia pani ma oczekiwania i co za cuda w swoim życiu widziała, ale żeby tę fontannę nazwać małą, to dla mnie niesłychane. Czy rano, czy w nocy, za każdym razem, mnie ona zaskakiwała swoim rozmiarem. Niemniej jednak, nie tylko wielkość decyduje o jej światowej sławie. Fontana di Trevi, to prawdziwe barokowe arcydzieło, a na dodatek spełniające użyteczną funkcję, bo będące ujściem akweduktu Aqua Virgo. Bardzo lubię historię o tym, jak w XIX wieku wśród Anglików, zamieszkujących Rzym, do dobrego tonu należało napicie się o 17 herbatki parzonej na wodzie z Fontanny di Trevi. Oto jak można łączyć piękne z pożytecznym.

Fontanna stoi na tyłach renesansowego pałacu - Palazzo Poli. Jej budowa rozpoczęła się w 1735 roku na zlecenie papieża Klemensa II i trwała ponad 40 lat. Najważniejszą częścią rzeźby jest monumentalny posąg Neptuna, stojącego na rydwanie zaprzężonym w dwa hipokampy (mitologiczne połączenie konia i ryby). Z bogiem wód sąsiadują postaci dwóch kobiet, symbolizujące zdrowie i obfitość, a powyżej są jeszcze cztery rzeźby uosabiające pory roku. Całość sprawia bardzo dynamiczne wrażenie, tym bardziej, że woda bije tu z dużą siłą. Szum słychać już z oddali.

Standardowo jedynym, co uprzykrza pobyt w tym miejscu, są tłumy podobnych do nas, którzy chcą je podziwiać. No cóż, w Wiecznym Mieście pozostaje się chyba z tym po prostu pogodzić, albo wstać o 5 rano, może wtedy nie ma takiego ruchu?

Uwaga. W Rzymie, jak w każdym dużym mieście na południu Europy (i nie tylko), trzeba uważać na kieszonkowców. Szczególnie w tak tłumnych miejscach jak Schody Hiszpańskie, Koloseum czy właśnie okolice Fontanny di Trevi. Uważajcie też, jeśli ni z tego, ni z owego, ktoś zaproponuje, że zrobi Wam zdjęcie Waszym aparatem. Oczywiście, gołębie serca się zdarzają, ale warto zastosować zasadę ograniczonego zaufania.

Dzień II: Kapitol - krótka wizyta - Forum Romanum - Palatyn - Termy Karakalli - Bazylika św. Jana na Lateranie - Bazylika św. Klemensa - Koloseum - Bazylika św. Piotra w Okowach - Piazza del Popolo - Schody Hiszpańskie - Fontanna di Trevi

Fontanna di Trevi